Dodano: 2008-08-25 12:18
Ślub cywilny jak najbardziej i kościelny również :D Ja uważam, że życie na kocią łapę nie ma zbyt dużego sensu, tym bardziej jak chce się mieć dziecko i go nie krzywdzić. Ciężko wytłumaczyć jest maluchowi dlaczego mamusia lub tatuś nosi inne nazwisko niż on lub też odwrotnie w sytuacji jak obojga rodzice nie są związani prawnie . Warto też zastanowić się nad faktem jak są postrzegane osoby bez ślubu przez innych ludzi takich jak sąsiedzi, rodzina, znajomi itp. oraz różne instytucje publiczne np. bank - wiadomo , że szybciej kredyt na dobrych warunkach dostanie osoba która jest zamężna bądź też żonata ponieważ można stwierdzić, że jest ona ustabilizowana i jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie.
Co do ślubu kościelnego to jak najbardziej mam w planach :D Dla mnie jest to coś więcej niż tylko tradycja, piękna suknia, impreza, i ładne zdjęcia. I najważniejsze jest to "tak " :D . A ślub kościelny wezmę nie dlatego , że ktoś mnie zmusza lecz dlatego że chcę :D
Niczego nie można do końca przemyśleć, wszystko można do końca przetrwać.
Dodano: 2008-08-25 14:03
| Stary_Zgred napisał(a): |
| Z mojego punktu widzenia ślub i małżeństwo (niezależnie od tego czy będzie to ślub cywilny czy kościelny) to okropieństwo. Jakikolwiek ślub jest deklaracją w stosunku do drugiej osoby, obietnicą kochania takiej i wspierania jej w życiu i trudnych momentach. Już choćby z tego względu małzeństwo dla mnie odpada. Za bardzo przeraża mnie chyba konieczność trwania przy kimś i niemożliwość ucieczki od zaślubionej połówki. Dużo ciekawszą opcją wydaje się być wolny związek typu "bez zobowiązań". Reguły takiego związku proste - dwoje ludzi jest ze sobą dla przyjemności, w momencie gdy ta przyjemność się kończy można się łatwo rozstać. Jesli chodzi o uczucia tej drugiej osoby - to w takim związku traktuje się je jako mało istotne. Ważne jest to, aby mnie było dobrze, drugi człowiek to coś w rodzaju użytecznego przedmiotu, który wykorzystuje się w zależności od moich potrzeb i upodobań.
Zdaję sobie sprawę, że tak przedmiotowe podejście do partnera może być dla niektórych odpychające. W końcu sporo osób wierzy w miłośc i w to, że uczucie nie pozwala traktować drugiej osoby jak przedmiot. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że niektórzy w miłosc nie wierzą i związek traktują w kategoriach "good deal", takie podejście także jest do przyjęcia |
Z calym szacunkiem ale to jest jakas herezja!! Wierzyc w milosc?? Ja pierdziele, to nie jest odpychajace ale oburzajace!! Jak mozna nie wierzyc w milosc? Dla mnie to jest tozsame z niewiara w AIDS. To chyba jasne, ze wirus HIV istnieje i ta chorobe wywoluje. Milosci sie doswiadcza, mozna ja spotkac nawet na twarzach innych ludzi. Ja mozna to w ogole podwazac?? Niektorzy moga miec poprostu pecha ale pewnie w koncu sie zakochaja... trzeba zawalczyc a nie poddac sie i przestac w nia wierzyc... </sad & confused>
Poza tym watek strasznie sie zagubil. Dla mnie duchowosc tu nie ma znaczenia bo nie wierze aby czlowiek mial predyspozycje do duchowosci. Sami sobie wymyslilismy wszystkie formy duchowosci i gleboko wierzymy, ze to dla nas dobre.
| Allanon23 napisał(a): |
| Samo zawieranie związku małżeńskiego jest świętością, przyrzekanie sobie wierności i mówiąc na koniec słowa "aż do śmierci" oddaje powagę całej sytuacji. (...)
|
Tak uwazasz?? Moim zdaniem jestes w bledzie. Ja juz to obiecalem mojej kobiecie. I nie bylem wtedy ani w kosciele ani nie dostalem na to papierka.
| Allanon23 napisał(a): |
|
Nie liczą się dodatki typu uczty weselnej, tańców, czy ładnych fotografii. (...) BO cała duchowość myślę łączy nicią obojga partnerów. |
No widzisz, biorac pod uwage ta Twoja duchowosc, to ja juz jestem po slubie. Zlozylem obietnice przez Ania i przed soba takze. Slubu jeszcze nie mam. Jedyne czego teraz sie spodziewam przed dzieckiem i wlasnym mieszkaniem to wlasnie ta cala impreza z zarciem i fajnymi fotami.
| Allanon23 napisał(a): |
|
Wiadomo, że ta chwila ma być najpiękniejszą chwilą w życiu. I ludzie aby tej chwili dopełnić niezwykłymi "atrakacjmi weselnymi" decydują się na ślub kościelny z powodów standardowych(bo kościół + bajeczne wesele= niezapomniane przeżycie jak z filmu), jak to jeden z użytkowników bodajże napisał |
Ja napisalem
| Allanon23 napisał(a): |
|
Ktoś jeżeli pisze mi, że dla nie go liczy się dobra zabawa, żarcie, ładne zdjądka, aby móc się pochwalić w jakiej to pięknej marynarce wystąpił, to chyba nie dojrzał do samej tej powagi obrzędu małżeńskiego. |
Albo nie dojrzal ten kto wierzy w jakies duchowosci z tym zwiazane. W stalym zwiazku wszystko sie wyjasnia. Slub traci znaczenie bo to jest tylko przypieczetowanie calosci, ktora od dawna istnieje.
| Allanon23 napisał(a): |
|
Pamiętajmy - ślub wiele zmienia. Zmienia ludzi, partnerów, możliwie, że wprowadzając chaos w związku. I najlepiej do tego dojrzeć niż przyśpieszać. |
Slub niczego nie zmienia moim zdaniem, lub wszystko zmienia wszystko. Nie traktowalbym slubu jakos wyjatkowo. Kazdy dzien potrafi zmienic partnera. Kazdy upadek potrafi cos zmienic.
| Allanon23 napisał(a): |
|
Mnie nie martwi to, że ludzie biorą ślubu cywilne z wygody, bądź kościelne z tradycji(aby mieć jak to tutaj powiedziano spokój w rodzinie). Mnie martwi to, że ktoś powie "TAK - AŻ DO ŚMIERCI" traci znaczenie. Martwi mnie to, że powodem pójścia do kobierca nie jest "dojrzałość duchowa", ale na przykład dziecko. |
Mnie tez to martwi ale to jest inny temat.
| Allanon23 napisał(a): |
|
I stąd duża potem liczba rozwodów. |
Duza liczba rozwodow jest wlasnie stad, ze ludzie sa niedojrzali i biora sluby cywilne a nie koscielne </irony>
| Freja napisał(a): |
| Ślub cywilny jak najbardziej i kościelny również :D Ja uważam, że życie na kocią łapę nie ma zbyt dużego sensu(...)
|
W tym rzecz
| Freja napisał(a): |
|
(...)tym bardziej jak chce się mieć dziecko i go nie krzywdzić. Ciężko wytłumaczyć jest maluchowi dlaczego mamusia lub tatuś nosi inne nazwisko niż on lub też odwrotnie w sytuacji jak obojga rodzice nie są związani prawnie. Warto też zastanowić się nad faktem jak są postrzegane osoby bez ślubu przez innych ludzi takich jak sąsiedzi, rodzina, znajomi itp. oraz różne instytucje publiczne np. bank - wiadomo , że szybciej kredyt na dobrych warunkach dostanie osoba która jest zamężna bądź też żonata ponieważ można stwierdzić, że jest ona ustabilizowana i jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie. |
W tym rzecz
| Freja napisał(a): |
|
Co do ślubu kościelnego to jak najbardziej mam w planach:D |
Slusznie! Nie popadaj w ta zgubna modę </irony>
Dodano: 2008-08-25 14:47
ja tam krótko bo męczy mnie stuzdaniowe suszenie wafolca
- ślubosławosław cywilny & kościelny - TAK - bo jest sexi i się opyla 8)
- konkubinat - NIE - bo się nie opyla :wink:
yoł
Dodano: 2008-08-25 16:01
Ślub kościelny - nie. Dlaczego? Nie trafia do mnie deklaracja ze ślubnej przysięgi, która brzmi nieco jak utopijna mrzonka : "będę Cię kochał i nie opuszczę Cię aż do śmierci..." "Ślubuję Ci miłość(...)". Wielkie słowa przerastające małych, słabych ludzi. Nie można komuś przyżec dozgonnej miłości, gdyż to tylko uczucie, które może się zmienić z powodu wielu czynników. "Miłość jest jak ogień, trzeba o niego dbać i stale pilnować by nie zgasł" - dotyczy to obu stron. Uczucia nie zawsze są zależne tylko i wyłącznie od nas samych, więc uważam że taka przysięga jest mocno przesadzona. Jeśli byłaby sformułowana inaczej np. "Z całej duszy i serca będę starał się kochać cię aż do śmierci"- to co innego. Emocje to tak niestabilna sfera, że nie można być pewnym ich przyszłości. Jak możemy przyrzekać drugiej osobie coś, czego sami nie wiemy? (dalszego przebiegu naszej miłości). Trzeba jeszcze uwzględnić kwestię wiary. Bycie razem z przymusu ( małżeństwo przestało się kochać) i obawy przed wyklęciem ze strony kościoła nie ma sensu. Inna sytuacja: nie uznaje się kościoła lub jest się nie praktykującym - ślub kościelny w takiej sytuacji także jest bez sensu.
Ślub cywilny - daje jakąś stabilizację, choć nie wiem z jakimi konsekwencjami prawnymi się wiąże.
Życie "na kocią łapę" - wygodne, ale ryzykowne, nie dające żadnej stabilizacji, ani gwarancji w kwestii dalszego rozwoju znajomości. Taki związek w której przyszłość jest wielką niewiadomą. Choć z drugiej strony jeśli partner/-ka/mąż/żona ma odejść, to i tak zrobi.
Życie w wolnym związku /ślub cywilny/kościelny to sprawa indywidualna. Ważne, by do niczego się nie przymuszać i partnerzy byli zgodni w tej kwestii.
Dasstin, chcesz brać ślub w kościele którego nie uznajesz i przed Bogiem w którego nie wierzysz? Oszukiwać na własnym ślubie? Może warto się zastanowić nad sensem? To, że większość tak robi - wcale nie oznacza, że to jakiś przymus. Większość ludzi wierzy w Boga ( nie mówię o społeczności tego forum! ). Twoja potencjalna partnerka raczej wiedziałaby o Twoim stosunku do Boga. Myślisz, że zgodziłaby się na taki naciągany ślub "ku uciesze gawiedzi"? Dla mnie to obrzęd taki jak na filmie "na niby", bo tak jest w scenariuszu.
Alec pewnie "NIE zjadłby gówna" tylko dlatego, że inni właśnie by to robili. :lol:
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-08-25 16:41
| Wampgirl napisał(a): |
| Większość ludzi wierzy w Boga ( nie mówię o społeczności tego forum! ). |
dlaczegóż zakładasz z góry że większość tutaj jest niewierzących? 8)
Dodano: 2008-08-25 16:45
Juz wszystko napisalem wczesniej, troche szkoda czasu. Przysiega faktycznie jest przesadzona, ale co z tego? Slowa sa tak samo wazne jak czyny.
Moja przyszla malzonka wie, ze nie wierze w kosciol ani w boga. Zatem kogo oszukuje? Bog nie istnieje wiec nie moge go oklamac. Moge jedynie oklamac ksiedza a i tego nie zrobie. Przyznam sie ksiedzu, ze w boga nie wierze. Z reszta pisalem to juz na poczatku. Zastanowic nad sensem? Kobieto czytaj moje posty, bo sens mojego postepowania wyrazilem juz co najmniej w kilku.
Alec dal beznadziejny przyklad, wiec odpowiedzialem beznadziejna riposta.
Dodano: 2008-08-25 17:42
Dasttin, zadam Ci pytanie - czy Twoja przyszła małżonka jest wierząca?
Bo jeżeli jest wierząca, dla niej zapewne sama ta chwila jest bardzo znacząca. Tak samo jak dla mnie - tu nie chodzi o to, gdzie sie ślub weżnie - czy w kościele, czy w Urzędzie Stanu Cywilnego, czy gdzie indziej. Czy się wierzy w Boga, czy nie. Najważniejsze jest cały ten obrzęd wkroczenia w świat małżeński. Dla Ciebie może to ma małą wartość, może brak w niej duchowości, czy jest to tylko przypieczętowanie całości, która od dawna istnieje. A dla innych będzie miało to wydźwięk duchowy. Bo uważam, że zawieranie małżeństwa nie jest to uroczystość takiego znaczenia jak rozdanie nagród Grammy, ale jest w niej coś tak wielkiego, że należy się temu wielki szacunek.
I to co napisałem na początku posta cytuje
"Samo zawieranie związku małżeńskiego jest świętością, przyrzekanie sobie wierności i mówiąc na koniec słowa "aż do śmierci" oddaje powagę całej sytuacji. Ta chwila jest czymś więcej, niż tzw. podpisem na akcie cywilnym. Bardzo dużo w tym głębi, duchowości i tak naprawdę, czy para ślub będzie brała w las vegas, gdzie ślubu będzie udzielać Elvis Presley, czy w kościele, to już wybór partnerów. Ale duchowość tej chwili pozostaje nadal."
Tak uważam. Dla mnie ta chwila ma wydźwięk duchowy, a zapewne taki będzie miał, jak sam będę brał ślub. Nawet jeżeli moja przyszła małżonka, nie będzie wierzyć w Boga, dla mnie ta chwila będzie czymś więcej niż tylko "przypięczetowaniem całości".
| Cytat: |
| Zlozylem obietnice przez Ania i przed soba takze. |
Złożyłeś. Ale zapewne przed nią i przed sobą. Ale jak Harlequin tu wspomniał --->
| Cytat: |
| ale to, że przysięgasz komuś coś w obecności wszystkich ludzi zebranych w kościele. Oczywiście jeśli ktoś zastanawia się nad tym co wyklepuje przed ołtarzem. |
Pozostaje jej i Twoja rodziny, waszych świadków, i "niekoniecznie" Boga(chyba, że jest się wierzącym). I słowa które powtarzasz przed małżonką, to nie tylko paplanina, ale słowa, które powinno się chwilkę zastanowić nad ich głębią. Pokazać, jakiej wielkości jest ten obrzęd.
| Cytat: |
| Slub niczego nie zmienia moim zdaniem, lub wszystko zmienia wszystko. |
I tu się z Tobą nie zgodzę. Zmienia. Na lepsze, bądź na gorsze. Przed związkiem małżenskim para walczy o siebie. Są razem, ale dalej walczą o siebie. Starają się, ukrywają swoje słabostki, które jeszcze nie zostały zdradzone i odkryte przez partnerów. To prawda, że jak się z kimś jest to nie ma się przed nim tajemnic. Ale nie zawsze to funkcjonuje. Ludzie są rożni. To, że się nie żyje w małżeństwie daje niewątpliwą swobodę i co nie co można ukryć.
Dopiero związek małżeński(i tu ładnie opisał Herodot) - i tu podkreślam - powoduje, że partnerzy się zmieniają, albo na lepsze, albo na gorsze. Bo ten łańcuch małżeński powoduje, że ta osoba jest ciągle obok nas, ciągle z nią mamy kontakt itd. Pojawiają się potem dzieci I w pewnej chwili ta sytuacja powoduje, że człowiek może być znużony, z irytowany małżeństwem.
Znam wiele takich związków. Niewątpliwie znają ją także Ci, którzy wypowiadają się na tym forum. Znam związek, który trwał 7 lat. Po tym okresie "przypieczętowali całość" mając lat 27-28. Po paru miesiącach coś zaczęło nie iskrzyć. Facet zaczął ją bić, zdradzać itd... Dzisiaj nie są ze sobą, a ona ponownie wyszła za mąż i mają dziecko. I żyją już 3 lata ze sobą. Możliwe, że po prostu nie przypasowali do siebie, ale przecież byli ze sobą aż 7 lat. Mieli w cholerę czasu aby poznać się na wzajem i to dobrze. A jednak... Powiedziałbym jeszcze bliższą historyjkę, która mnie samego dotknęła na temat "czy ludzie zmieniają się po ślubie", ale myślę, że to nie odpowiedni moment. Nie na publiczne forum.
Teraz mówisz Kolego Dasttinie, że nie zmieniają się partnerzy po ślubie. Ale najpierw zasmakuj owoc, czy słodki :D
I to wszystko z mojej strony.
Przy okazji Dasttinie - wszystkiego dobrego z mojej strony :).
Pozdrawiam,
All.
[/quote]
Dodano: 2008-08-25 18:06
Dasstin, przyznasz się księdzu, że w Boga nie wierzysz i oczekujesz, że udzieli Ci kościelnego ślubu? Dobrze zrozumiałam?
Dla mnie związek w ogóle opiera się w znaczącej mierze na duchowości, fizyczność schodzi na dalszy plan. Dotyczyć to będzie także EWENTUALNEGO ślubu i mam nadzieję, że wspólnego życia dwojga ludzi po tym wydarzeniu.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-08-25 19:03
koscielny? cywilny? "kocia łapa"?? a jak kto woli.. moim zdaniem jesli jest para ktora na prawde sie kocha slub nic niezmieni po za tym ,ze beda mieli obraczki na palcach
:twisted: to zjednej strony zaś z drugiej ja osobiscie jestem za slubem cywilnym.. moim zdaniem fajnie bylo by w ten sposob umocnic zwiazek.. slub koscielny? to juz zalezy od nas samych od wiary i czy wierzymy. Bo jesli ktos np. uwaza sie za wielkiego sataniste pozniej stwierdzi ,ze fajnie było by sie zwiazac z panienka nagle obraca sie o 360 stopni i chce slub koscielny- no to perdon..ale to dla mnie jest załosne...albo jestes katolikiem i wiezysz w Boga od poczatku do konca - i biezesz slub koscielny - albo jestes totalnym pomylencem i sam niewiesz zcego chcesz;/ pierw postaw sobie pytanie w co tak naprawde wiezysz..
Dodano: 2008-08-25 19:29
Wampgirl
tak to mozliwe!!
zawarcie zwiazku w kosciele jesli jedna ze storn jest nie wierzaca lub innej wiary
tez o tym nie wiedzialem
ale trzeba czytac wszystkie posty!!
życie nie składa się z wdechów i wydechów życie to chwile które zapieraja dech w piersi
Dodano: 2008-08-25 20:18
| CzarnaLilith napisał(a): |
| Bo jesli ktos np. uwaza sie za wielkiego sataniste pozniej stwierdzi ,ze fajnie było by sie zwiazac z panienka nagle obraca sie o 360 stopni i chce slub koscielny- no to perdon..ale to dla mnie jest załosne... |
Dodano: 2008-08-25 21:10
Dodano: 2008-08-25 22:10
SAMAELu66 jestem zatem zaskoczona. Mimo wszystko ślub kościelny do mnie nie przemawia. Byłam w te wakacje już na 2, a za tydzień chyba załapię się na 3. Na żadnym z nich jednak nie czułam powagi sytuacji, pewnie z powodu mojego podejścia.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-08-25 22:24
| Wampgirl napisał(a): |
| Mimo wszystko ślub kościelny do mnie nie przemawia. |
Możemy sobie w tym momencie podać rączki^^.
Dodano: 2008-08-26 06:20
| Wampgirl napisał(a): |
| Na żadnym z nich jednak nie czułam powagi sytuacji, pewnie z powodu mojego podejścia. |
Dodano: 2008-08-26 07:55
Heheh, fajnie ten temat się rozwinął :) rzeczywiście ludzie macie ciekawe podejście.
Spłycając temat - nie sądzicie, że warto wziąć ten ślub choćby TYLKO dla udogodnień formalnych i z poczucia, aby przyszły potomek miał w "papierach" ojca ?
.
Dodano: 2008-08-26 08:16
| Paskievicz napisał(a): |
| [quote:7a8478f949="Wampgirl"] Na żadnym z nich jednak nie czułam powagi sytuacji, pewnie z powodu mojego podejścia. |
Niezły joke. Byłam w charakterze gościa. :lol:
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-08-26 13:58
Według mnie ceremonia ślubu kościelnego jest tak samo sztuczna jak cała wiara katolicka.
Tyle zachodu, zapraszanie rodziny której się nie widziało hen dawno, wydawanie kasy na absurdalne i niepotrzebne rzeczy (suknia, kwiaty, dziesiątki rzeczy za setki złotych i to na jeden raz), wszystko na pokaz.
Takie jest moje zdanie. Nie jestem osobą skąpą, ale praktyczną i dlatego brałam ślub cywilny. Owszem było to dla mnie ważne wydarzenie, ale było skromnie, w gronie najbliższych, a nie fałszywych obłudników których widzi się tylko na ważniejszych uroczystościach i którzy nie mają o mnie i moim mężu zielonego pojęcia.
Co prawda czasami mamy problem, bo rodzinka lubi się czepiać, ale nie będziemy specjalnie dla nich zmieniać planów czy poglądów.
Tylko właśnie zastanawia mnie to podejście. Czemu dla niektórych ślub cywilny nic nie znaczy?
Ale tak to jest jak ma się katolicką rodzinkę 
Dodano: 2008-08-27 05:34
| Allanon23 napisał(a): |
|
(...) |
Zgadzam sie, najpierw trzeba zasmakowac a potem mowic o tym co sie jadlo. Faktycznie ludzie po slubie moga sie zmienic. Jest to zalezne od tego "w jaki sposob zyja i sie znaja dotychczas". Chodzi o to jaka drastyczna zmiane wprowadzi slub. Jezeli para byla ze soba 7 lat, a np. nigdy nie wyjechala razem na wakacje lub nigdy nie byla na koncercie lub nie mieszkala razem!! To prawdopodobnie slub wszystko zmieni. Narzuci pewien tryb zycia a to juz moze sie nie podobac. (/skrot myslowy i przyklad zarazem). Natomiast jezeli para poznaje siebie pod roznym katem i stara sie o to bardzo, wtedy, moim zdaniem przewaznie, slub nie zmieni niczego (jezeli chodzi o wieksze kompromisy), a jedynie ozdobi dlonie pierscionkami.
Dziekuje za dobrorzeczenie. Tobie rowniez
| Wampgirl napisał(a): |
|
Dasstin, przyznasz się księdzu, że w Boga nie wierzysz i oczekujesz, że udzieli Ci kościelnego ślubu? Dobrze zrozumiałam? |
Bardzo dobrze zrozumialas. Takie rzeczy sa mozliwe... chociazby pomysl o roznowiercach.
Dodano: 2008-08-27 08:17
A słyszeliście o ślubie katolickim udzielonym homoseksualnej parze? Co Wy na to? Czy uważacie, że powinno stać się to codziennością, bo homoseksualiści nie są gorsi i powinni mieć te same prawa co wszyscy?
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5994
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2008-08-27 08:42
Śluby homoseksualistów - nie mam nic przeciw
Adopcja dzici przez homosekualistów - jestem przeciw ze względu na powszechny brak tolerancji. Nie chciał bym aby mojemu dzieciakowi wytykano, że ma 2 tatusiów, że starzy to cioty, ale zeby zadawało pytania typu "dlaczego nie mam mamy" lub "kto jest moja mama" ...
.
Dodano: 2008-08-27 09:05
| Wampgirl napisał(a): |
| A słyszeliście o ślubie katolickim udzielonym homoseksualnej parze? Co Wy na to? Czy uważacie, że powinno stać się to codziennością, bo homoseksualiści nie są gorsi i powinni mieć te same prawa co wszyscy?
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5994 |
Czytałam o tym. Ten kościół katolicki (reformowalny), to nie jest typowo kościół rzymsko-katolicki,to odłam, tak jak jest kościół polsko-katolicki,gdzie dopuszcza się rozwód i spowiedź ogólną. Temat równości homoseksualistów, to temat rzeka, i odrębny problem, kościół rzymsko-katolicki nigdy na to nie przystanie, szybciej dojdzie do kolejnego podziału w nim, albo uznania rozwodów :wink:
...jestem jak spadająca gwiazda, tuż przed spełnieniem swej misji rozpryskuję się na drobne kawałki...
Dodano: 2008-08-27 09:43
Slub homoseksualistow jestem za
Adopcje przez homoseksualistow absolutne nie!
A kosciol zgodzi sie na wszystko byle miec klientow... od wiekow tak jest.
Dodano: 2008-08-27 09:58
| sphinxia napisał(a): |
| Według mnie ceremonia ślubu kościelnego jest tak samo sztuczna jak cała wiara katolicka.
Tyle zachodu, zapraszanie rodziny której się nie widziało hen dawno, wydawanie kasy na absurdalne i niepotrzebne rzeczy (suknia, kwiaty, dziesiątki rzeczy za setki złotych i to na jeden raz), wszystko na pokaz. |
Dokładnie!!. Nic dodac nic ująć :). Bo najwazniejsze przecież jest to " co ludzie powiedzą" :>.
Co do ślubów dla homosexualistów to proponuje zalegalizowanie go w krajach gdzie jest nadwyżka ludności, i niech adoptują te dzieci nawet, byle sie tak nierozmnażali na potęge jak króliki O___o.
Dodano: 2008-08-27 11:48
| artsuk napisał(a): |
Czytałam o tym. Ten kościół katolicki (reformowalny), to nie jest typowo kościół rzymsko-katolicki,to odłam[/quote]
Domyśliłam się tego i myślę, że to ciekawa instytucja. Wreszcie jakiś postęp i dostosowanie starych praw do współczesnego świata.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi